Do czego potrzebna nam wyciszenie

Człowiek jest tak stworzony, że potrzebuje momentów aktywności, ale też wyciszenia, nowych wrażeń, ale i refleksji. Dyktatura techniki może przytłaczać, dlatego tak często brakuje nam przysłowiowego świętego spokoju.
To, co różni nas bardzo od poprzednich pokoleń, to natężenie zgiełku i hałasu. Tyle szumu informacyjnego i chaotycznych dźwięków dociera do nas bezustannie, że łatwo się w tym wszystkim zagubić, zagłuszyć to, co delikatne, omamić rzeczywistość i stracić siebie. A przecież niekoniecznie to co intelektualne, wyraziste, głośne znaczy lepsze.

Zachłysnęliśmy się nowoczesnymi środkami masowego przekazu, które zaśmiecają nas, niszczą jak toksyny. W uszach mp3, mechaniczne włączanie telewizora po wejściu do domu, byle tylko nie cisza, a przecież to ona jest drogą, która wiedzie nas do samych siebie. Boimy się ciszy, bo cisza jest trudna. To właśnie w niej nachodzą nas refleksje nad sobą i swoim życiem, nad przyszłością, zaczynamy się zastanawiać, kim jesteśmy, odkrywamy, że coś powinniśmy ze swoim życiem zrobić, że jesteśmy osobni, indywidualni. Przestrzeń ciszy jest bardzo ważna, dlatego coraz częściej w nią uciekamy.

Wyciszenie – biznesowa konieczność

Obserwujemy jak ludzie najbardziej zagrożeni, z samego centrum świata hałasu, na przykład muzycy, artyści, biznesmeni, nagle nie wytrzymują parcia dźwięków, ciągłego bycia na fali, i wyjeżdżają do miejsc z kompletnie innej bajki. Ci ludzie udają się w bezdźwięczność, bo czują, że ich życie jest jakieś obłąkane, tracą nad nim kontrolę. Wybierają klasztory, miejsca, do których nie dociera cywilizacja, a wszystko po to by zanurzyć się w ciszy. Tym wyjazdom nie muszą towarzyszyć żadne głębokie religijne motywacje. Wystarczy złapanie świeżego oddechu, oczyszczenie mózgu z obrazów i dźwięków, które generują nerwicę, chaos i zagubienie człowieka.

Absolutnie nie chodzi o to, abyśmy wiedli życie klasztorne. Chodzi o zachowanie zdrowych proporcji, umiejętne przeplatanie dźwięków ciszą. Gdy brakuje w naszym życiu ciszy, wszystko się rozsypuje, łatwo zgubić hierarchię ważności spraw, zabrnąć w ślepą uliczkę, a stąd krótka droga do agresji, szaleństwa, wariactwa, depresji.
Cisza może być lekarstwem, dlatego warto profilaktycznie ją zażywać. Z ciszy można czerpać ogromną siłę. Wiedział o tym Jan Paweł II, człowiek skupienia, modlitwy, od której wszystko zaczynał i która czyniła z Niego potem człowieka niesłychanej wprost aktywności. Także święta Jadwiga czerpała z życiodajnej mocy ciszy. Podejmowanie ważnych decyzji zaczynała od kontemplacji, skupienia.

Nie bójmy się ciszy, bo: „ Cisza nie tylko wyraźniej mówi, ale i dokładniej słyszy”.

Po skończonym odpoczynku – zobacz także: Jak wybrać zegarek męski?